Witold ; tenk ; kopf ; pogoda ; ludzie ; wlatu ; reserved ; terrorystka-frania ; rapidoslaw ; litwinowa ; zdrajca ; senq ; cubitus ; pinked ; czerwiec ; p-apier ; grzybek ; piotrusb ; playmate ; burdel ; enoeno ; kopo ; jian ; imm ; bartola ; filosss ; camel ; dopamina ; jestzajebiscie ; tymonski ; agapiet ; koloranki ; nobotaak ; frogblog ; 350 ; cristobal ; cierpus ; Pan Piotrowski (nie mylić z Szyc) ; Madmuazel mkyo ; fix my camera ; dziewczynka z aparatami ; folijka ; absolutnie Ola ; Wileński ; Szlaga ; Silvia ; obrazowyterror ; tyturządzisz ;






Gazolina
Link 05.01.2013 :: 02:21 Komentuj (1)
















"Dzisiaj ziewam jak smok" i "wszystko kumasz". Atak serca i kosmos.





















(...) o dwudziestej pierwszej, nie o dwudziestej!
Link 05.01.2013 :: 19:07 Komentuj (9)
















Na moście, pod mostem, za, obok i przed. W Chrzanowie psują się samochody, a tysiącletnia Polska jest lepsza niż najdroższe sanatorium w kraju. Słowa to za mało.





















10 stycznia 2011
Link 10.01.2013 :: 00:06 Komentuj (2)
















Nie sądziłem, że zmartwychwstanie może mnie spotkać za życia, choć może też nie spotkać. 10 stycznia, 10 stycznia... dzisiaj też jest 10 stycznia.
Galeria Skarbek i wszystko inne. A jeszcze inne nie ma znaczenia.
504 to żaden problem.

Thomas Pynchon "Tęcza Grawitacji", strona 109.




















Hebanowe loki w środku zimy
Link 11.01.2013 :: 01:37 Komentuj (2)
















Nakarmią, pocieszą, przytulą. Czego więcej chcieć? -Lekkiej głowy i dobrych snów.





















Blizna nie na ręku
Link 12.01.2013 :: 02:24 Komentuj (7)










Tak, pamiętam i nie zapomnę. Dziś zaczęłaś w ten sam sposób. Rękę sobie poharatałem nie wiem jak i nie pamiętam kiedy.
Będzie blizna, nie na własne życzenie, ani cudze.
W szpitalu na Bielanach nie kwapią się do pracy. Nawet po wypadku samochodowym możesz czekać, póki możesz.
Dobrze wiedzieć, że ktoś chciał pomóc, ktoś inny wsparł słowem. Pacjent przeżyje póki nie umrze.




















WhoMadeWho?
Link 16.01.2013 :: 02:00 Komentuj (5)










Kiedy "kolejny dzień" nie jest synonimem niechcianego.






















Link 16.01.2013 :: 16:10 Komentuj (5)










"Jak się masz?" Dobrze.





















504
Link 17.01.2013 :: 15:51 Komentuj (6)







W dziwnym kraju żyjemy. Sam nie wiem, co jest siłą napędową mechanizmów nami rządzących - nienawiść, złośliwość, brak wiary w drugiego człowieka? Skąd ten powszechny brak zaufania i skłonność do podkładania kłód pod nogi, w imię przestrzegania prawa i porządku publicznego oczywiście?!
Może przesadzam, może nadinterpretuję, a może nie? Jedziesz sobie spokojnie, ktoś jedzie szybciej - kamera z daleka patrzy i pilnuje, więc jeśli przekroczyłeś 70km/h, nawet w miejscu gdzie jeszcze nie obowiązywało, bądź pewien że sygnalizacja świetlna zmieni swój zielony kolor, mimo iż nikt na drogach podporządkowanych nie oczekuje na przejazd. I tak zatrzymuje się ruch na głównej drodze tranzytowej, bo można.
Sprawdzałem, wystarczy niewiele, system działa. Nie wiem co za idiota wpadł na to, by instalować tego typu urządzenia, chciałbym go poznać. Nie wiem czym się mógł kierować, bo przecież nie bezpieczeństwem użytkowników, a jedynie złośliwością. Nie wiem też skąd pomysł stosowania odpowiedzialności zbiorowej - ten, który jedzie naprawdę szybko - przejedzie, reszta, Bogu ducha winnych kierowców, będzie musiała się zatrzymać, "swoje" odstać.
Już pominę całą sieć fotoradarów, bzdurnych znaków, często wzajemnie wykluczających się, policję czyhającą za krzakiem, "cywilne" auta z fotorejestratorami, czy ostatni zakup ITD. Dziki zachód, głupota. Inwestować grube pieniądze w kolejne systemy, kiedy brak ich by załatać dziury w jezdni, na których można koło urwać, wypaść z drogi, zabić się. Niech mnie ktoś oświeci, bo ja już w nic nie rozumiem.

W pociągach pluskwy, na drogach pułapki.






















Budzą mnie hołzyntergi
Link 18.01.2013 :: 14:52 Komentuj (7)







Tysiąc myśli na minutę i każda wydaje się równie dobra. Co wybrać, jak żyć? Nie mylić z RZycią, bo nie o to się rozchodzi tym razem. Wrócę, wymyślę i zdecyduję.






















Nowe perspektywy
Link 19.01.2013 :: 02:42 Komentuj (3)










Otrzymuję mnóstwo głosów, że dawno nie było tu mostów, a więc są! W końcu i ponownie, po długiej przerwie. Ale co tam mosty, mosty są od palenia lub budowania. Jest plan, plan się krystalizuje, jeszcze chwila, a jedyną rzeczą która pozostaje, to aby się w końcu zmaterializował. Zaczną się wiosenne wyprzedaże i inne promocje, a potem materac, biały pokój i herbata pod trzynastką!





















...żwyłyżwyłyżwyływyłyżwyły...
Link 19.01.2013 :: 19:11 Komentuj (6)
















Ktoś mądry kiedyś napisał, że "ty tam, to nie ty tu!" i miał rację. Przez godzinę skupiałem swoją uwagę na bezkolizyjnej jeździe, utrzymaniu równowagi i aparatu w garści, i to było piękne, żadnych innych myśli. Czasem dobrze, że ktoś cię tak po prostu z domu wyciągnie, na głupie by się mogło zdawać łyżwy.





















Oblany brutalem gość w flanelowej koszuli
Link 20.01.2013 :: 11:03 Komentuj (10)










Jak się nazywali, nie zarejestrowałem. Chwilami mieli dobre momenty, coś tam grali. Jak nie śpiewali też bywało lepiej, niż wtedy gdy wokalista używał strun głosowych. A z Warszawy jechali 7 godzin! Jak z Warszawy można jechać 7 godzin?! Przecież to tylko 309 kilometrów! Z Katowic się tyle nie jedzie, a jest ich więcej niż 504!




















Pięciolatek
Link 21.01.2013 :: 00:46 Komentuj (6)










Zastanawiam się właśnie, która rzecz z kategorii "nigdy nie pomyślałbym, że to mi się kiedyś przytrafi" przytrafiła mi się w życiu jako pierwsza. Pojęcia nie mam. Może dlatego, że było to tak dawno?

Za to teraz przypomniało mi się, jak po raz pierwszy tato wsadził mnie za kierownicę samochodu w wieku 5 lat. Mimo, iż nie potrafiłem sobie poradzić z autem i nie przejechałem więcej niż kilku metrów, emocje były tak ogromne, że pamiętam to jak dziś, ze szczegółami.

To było tak dawno temu, że mając te pięć lat, nie byłem w stanie sobie wyobrazić czegoś, co nazywało się wtedy "dorosłość". Moja perspektywa nie sięgała dalej niż do wieczora, a tydzień był najzwyklejszą abstrakcją! Nawet wyjście na dwór, na piętnaście minut miało sens! Od tego czasu czasoprzestrzeń z każdą przeżytą wiosną konsekwentnie się kurczy. Chciałbym, żeby ktoś ten proces przerwał, a najlepiej odwrócił.

A TY weź się do roboty!



















Link 22.01.2013 :: 16:57 Komentuj (4)








O pieluchach, sraniu, jedzeniu, płaczu i trzydniowej gorączce z zapchanym nosem. Proza życia potrafi zabić, a ono kręci się wokół gówna już od samego początku - smółka

A ja czekam na centymetry kwadratowe pod palcami.


















Widoczek numer ileśtam
Link 24.01.2013 :: 03:18 Komentuj (2)










W oddali świeci Gdańsk i rafineria - zdjęcia dedykuję najwierniejszej fance moich "widoczków".

















Łamacze lodów
Link 24.01.2013 :: 23:09 Komentuj (2)







Czekają, czy Wisła zamarznie, czy też nie.

















Lodołamacz Żbik
Link 25.01.2013 :: 12:58 Komentuj (6)































"- Dzień dobry, czy można wejść na lodołamacz? - Ale po co? - Chciałbym zdjęcie zrobić, na rufie, na dziobie... - A idź pan jak musisz. - Dziękuję!"

"- A jak się na nich pływa? - A dobrze. - I dlaczego w tym roku są tylko trzy, w zeszłym roku były cztery? - Na Wyspie Sobieszewskiej są trzy, te co kupili z PBW Tczew: Orka, Rekin i Tygrys. To one kruszyły zator, bo cofka była i się ujście zatkało. My nie pływaliśmy. My tylko czekamy w pogotowiu. A jak będzie trzeba, to popłyniemy.
(...)
- Ktoś im musi płacić, skąd wzięliby pieniądze na te protesty?! Przecież to kosztuje. Bo ptaszki. A o zdrowie i życie ludzi nikt się w tym kraju nie martwi. A jak powóź przyjdzie i im te wszystkie jajka zabierze, gniazda zniszczy, to już im nie przeszkadza? Przecież wtedy wszystko niszczy, zabiera. Mamy dzikie rzeki, zaniedbane.
(...)
- Oni sobie tak myślą, że jak kupią taki lodołamacz, to nic nie kosztuje. A to trzeba jeszcze utrzymać, wyremontować, załodze zapłacić. Jakby on pływał jako holownik to by na siebie zarobił, a tak to co? Rzeki się nie nadają, cały rok stoi. Wszystko po drogach jeździ, kolej też już nie wozi.
(...)
- Te dwa to są dobre konstrukcje, na nich te sześćsetki oparli, to znaczy te kadłuby z nich wzięli, nie takie same, ale się wzorowali. To dobre lodołamacze były, są. Mieli je złomować, prywaciarz kupił, wyremontował, a teraz pływają. W państwowym to się nic nie opłaca. Ale budują teraz nowe, tysiączki. Bo mówią, że te stare są, że trzeba je już wymienić, a to przecież dobre stateczki są. Tylko wyremontować. W Szczecinie mają je budować.
(...)
Tu jak się płynie, to jest jeszcze dobrze, tak mniej więcej do Torunia, a dalej?! Dalej to czasem nie wiadomo, w którą Wisłę wpłynąć. Bo tutaj to jest jedno koryto, a tam - kilka! I płytko. Jak odmulaliśmy kanał Odra-Wisła, to tam było tak płytko, że stateczki o zanurzeniu do pół metra miały problem żeby przepłynąć. Niemcy tu dużo pobudowali, ale my nie potrafimy tego nawet utrzymać.
W zeszłym roku dopłynęliśmy do Torunia, a Lew pod Bydgoszcz poszedł. Dalej już nie było trzeba, puszczało. A raz kruszyliśmy lód o grubości jednego metra, na Zalewie Włocławskim. Tam to taki tysiączek jedną trzecią kadłuba na lód wpływał, a ten dopiero po chwili pod ciężarem pękał. Z marszu nie, to za grube. A to co jest tutaj, to jest nic. One nie będą miały problemu, żeby z tego lodu się uwolnić. Co on im może zrobić, to tylko lód!

A tu miejsce, gdzie cumują lodołamacze.
















Martwa Wisła
Link 26.01.2013 :: 19:14 Komentuj (1)



















"(...) a ciepło mamy, chodź pan i zobacz. Pompa ciepła jest, pięć odwiertów zrobili i grzeje. Ale jeden zamarzł, to go trzeba było odłączyć. No i nie jest tak całkiem dobrze, bo co dwa dni się wyłącza - teraz pracuje już tydzień, ale pewnie niedługo się wyłączy (...). Chodzą i kradną, wszystko chcą ukraść. Dobrze, że mnie tu znają, to trochę szacunek jest, to się też może wstydzą, a tak - na złom wszystko by wynieśli. Latem to liny z łódek kradli, silniczki, wszystko. Nie upilnujesz. Za piwo i paczkę papierosów sprzeda!

A ludzi dużo, miejsca nie było. Tu stawiali łódki i tam, wszystko zajęte. Nawet ten Komorowski i Durczok przypłynęli. Durczok to wziął ze sobą kolegę i dwie dziewczyny, i z Warszawy przyjechali. Taką wielką łódką. Tu zaparkowali, o tu. I on tam wyszedł na pomost, a tu przecież kamera jest i wszystko w internecie widać, i jego żona to zobaczyła. Na drugi dzień tu przyjechała, ta jedna od razu po taksówkę i na lotnisko jechała - modelka jakaś, bo tak się nosiła - a ta druga w koc się zawinęła i do kibla uciekła - panie, takie jaja tu były, no mówię! Kluczyki od tej łódki mu do wody wyrzuciła, porządek zrobiła od razu. Na drugi dzień nie miałem tu zmiany, kolega był, a jak ja przyszedłem to ich już nie było (...).
Nie panie, to już tu tacy latem byli co to mnie zdjęcia chcieli robić, ale ja fotogeniczny nie jestem. Nie, nie chcę, dziękuję."

A tu miejsce, gdzie był Durczok bez żony.
















Pobudka i zmartwychwstanie
Link 27.01.2013 :: 01:27 Komentuj (2)












Generalnie dzieci i zwierzęta mnie lubią! I ciebie też!
















"Wis La"
Link 27.01.2013 :: 21:04 Komentuj (2)









Dlaczego nie żyjemy w dwudziestoleciu międzywojennym?!

Mówią, że idzie odwilż, Wisła nie zamarznie. Szkoda.
















Materializuj myśli
Link 28.01.2013 :: 00:28 Komentuj (1)









Piszę słowa na papier, bo wypowiedzieć nie mogę.
Szybki obiad w Toruniu, senne drogi i ecodriving, żeby zająć czymś głowę.


















Link 28.01.2013 :: 19:19 Komentuj (4)






Żadne "zimo wypierdalaj", albo "chcę już wiosny", czy też inne sentymenty. Czekam na moment, kiedy ten cały stres opadnie, a ja rzucę się w spokój, jak w otchłań rześkiej wody i w końcu przestanę myśleć.


















Link 29.01.2013 :: 11:13 Komentuj (4)









A to dla ciebie dobrze. Ty nigdy nie podjąłeś jeszcze decyzji, która nie dałaby ci możliwości odwrotu, nie zostawiała furtki. Nie lubisz kwestii ostatecznych.
I am amazed and know not what to say.
















Odwilż, a zimno
Link 31.01.2013 :: 01:29 Komentuj (0)









Paradoks - mokra ścierka wysusza dłonie. Lód tak nie robi.

















Lodołamacz Orka (LR-401)
Link 31.01.2013 :: 12:55 Komentuj (2)















Do niedawna należał do tczewskiego oddziału PBW. Obecnie jest własnością RZGW Gdańsk, jak również dwa pozostałe tczewskie lodołamacze: Rekin (LR-401) i Tygrys (L-1000). Pozostały jeszcze dwa: Pantera i Irbis (oba L-1000), które obecnie rdzewieją w basenie upadłej Stoczni Rzecznej w Tczewie. Oznaczenia w nawiasach, to nazwy projektów, wg których zbudowano jednostki. L-1000 to aktualnie największe i najmocniejsze lodołamacze pływające po naszych rzekach. To tak zwane lodołamacze czołowe. LR-401 są mniejsze, to lodołamacze liniowe. Te pierwsze przeznaczone są do wykuwania rynny w zamarzniętej rzece, te drugi jako że mniejsze, mają ją poszerzać, rozdrabniać spływający lód.
Wspomniane wcześniej trzy lodołamacze wczoraj rozkuwały zator lodowy, który powstał w ujściu rzeki.

















Rekin i Orka w Przegalinie
Link 31.01.2013 :: 20:31 Komentuj (3)




























2017
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj